player-left player-right
Bez polotu, bez finezji, bez awansu. KTS przegrywa z Orłem Baniocha

Bez polotu, bez finezji, bez awansu. KTS przegrywa z Orłem Baniocha

11 lipca 2020, 13:38

Mimo odbycia w tygodniu aż trzech treningów, co w przypadku naszego klubu zdecydowanie nie jest normą, KTS Weszło nie zagra w przyszłym sezonie w lidze okręgowej. Finał wielotygodniowego zamieszania z układem spadków i awansów ostatecznie znalazł swoje miejsce na boisku, ale dla naszej drużyny, okazała się to niedźwiedzia przysługa. Stałe fragmenty gry, brak pomysłu w ataku oraz dyscyplina taktyczna rywali zadecydowały o porażce 1:3 z Orłem Baniocha.

Choć od momentu pierwszego ligowego spotkania KTS-u z GKP Targówek nie minęły nawet dwa lata, liczbą emocji i uniesień można by obdzielić co najmniej dekadę. W dziejach naszego klubu były pucharowe boje kończone seriami rzutów karnych, zwycięska rywalizacja na halowym turnieju transmitowanym przez ogólnokrajową telewizję czy mecz sparingowy z ekstraklasową Arką Gdynia. Stawka spotkania z Orłem Baniocha była jednak jedyna w swoim rodzaju, co sprawiało, że bez cienia wątpliwości należało stwierdzić – przed nami najważniejszy mecz w historii.

Ząbki również takiego spotkania jeszcze nie widziały. Na tutejszym obiekcie pojawiały się już takie sławy jak Roberto Carlos, Emilio Butragueno czy Piotr Stokowiec, ale półfinał “final four” o awans do okręgówki? Tego nie zanotowano nawet w księgach z 1967 roku, gdy sympatyczna podwarszawska miejscowość uzyskała prawa miejskie. Kilka dni przed pierwszym gwizdkiem dowiedzieliśmy się o nieprzyjemnej kontuzji lewego obrońcy Daniela Bojiego. W planie taktycznym trenera Oskara Śliwowskiego zrobiła się więc luka, ale w zamian szkoleniowiec miał do dyspozycji Krzysztofa Bilskiego i Yudaia Miyamoto zgłoszonych w ostatniej chwili. W wyjściowym składzie zobaczyliśmy również najlepszego bramkarza Amber Cup Dominika Byszewskiego, choć do ostatnich chwil trener zastanawiał się nad doświadczonym Pawłem Wysockim. Lekko siąpiący deszczyk zdawał się zapowiadać dobre widowisko, bo przecież zawsze przyjemniej grać po długiej przerwie w takich warunkach niż przy piekącym upale.

Początek spotkania wskazywał na przewagę KTS-u. Już w 20. minucie powinno być 1:0, ale po podaniu Michała Madeja nasz japoński rozgrywający Miyamoto przestrzelił z pół metra nie trafiając do pustej bramki. Można się cieszyć, że ten mecz był relacjonowany tylko w radiu i nie uchwyciły tego kamery. W przeciwnym razie zagranie Yudaia trzeba byłoby dokoptować do wszelkich kompilacji pt. Futbolowe jaja. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze. Nie minęło siedem minut, a sędzia podyktował rzut karny dla naszej drużyny. Powiedzieć, że Madej pewnie go wykorzystał byłoby nadużyciem, ale dzięki temu, że piłka odbiła się od poprzeczki, całe zagranie na pewno wyglądało bardziej efektownie. Najważniejszy był jednak rezultat. Piłka zatrzepotała w siatce, a na tablicy świetlnej przy nazwie “WESZŁO” pojawiła się jedynka.

Wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, a strzelony gol powinien uspokoić zawodników KTS-u. Nic bardziej mylnego. W 30. minucie prześladowcom z pańskiego dworu postanowili odszczekać się zawodnicy Orła. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłka prześlizgnęła się po głowie Daniela Ciechańskiego, a następnie niefortunnie próbował ją przyjmować Miyamoto. Niestety, zrobił to w taki sposób, że zagrał ręką. Już drugi raz w tym meczu arbiter wskazał więc na wapno. W pierwszej chwili Byszewski odbił jeszcze piłkę, ale przy dobitce Kacpra Ciesielskiego był już bez szans. Po pierwszej groźnej szansie Orła w tym meczu zrobiło się 1:1, ale do przerwy powietrze z naszych zawodników nieco uleciało. Wszyscy mieli świadomość, że przed KTS-em niezwykle trudne 45 minut w drodze do finału.

W drugiej połowie naszej ekipie brakowało pomysłu na rozegranie akcji, a dobrze zorganizowana w obronie ekipa Orła nie miała wielkich problemów z ich neutralizowaniem. Nic nie dało przesunięcie z lewego na prawe skrzydło Daniela Ciechańskiego, ruchu było zbyt mało, przez co gra wyglądała bardzo statycznie. Zawodnicy środka pola próbowali dłuższymi podaniami uruchamiać Madeja i skrzydłowych jednak często lądowały one na głowach obrońców rywali bądź były po prostu niecelne. Orzeł nastawił się natomiast na kontry, co przynosiło im okazje. Kolejnego gola strzelił jednak znów po stałym fragmencie gry, a konkretnie uczynił to głową Piotr Bogacki. Do końca spotkania pozostawało niewiele ponad 20 minut. Właściwego impulsu nie dali również rezerwowi, a dopełnieniem fatalnego obrazu po przerwie była indywidualna akcja Patryka Kościanka. Gracz Baniochy popędził sam dobre kilkadziesiąt metrów mijając dwóch naszych zawodników i stanął oko w oko z Byszewskim. Piłka przeleciała pod ręką naszego bramkarza i zrobiło się 1:3. W samej końcówce niezłym strzałem z rzutu wolnego popisał się jeszcze Aleksander Fogler, ale niestety był to jedynie łabędzi śpiew ekipy KTS-u.

Nasza drużyna częściej miała piłkę w tym meczu i starała się coś skonstruować, jednak współpraca między poszczególnymi formacjami pozostawiała wiele do życzenia. Bramkarz Orła nie musiał rozegrać meczu życia, aby jego ekipa awansowała do finału. Wyrachowanie oraz skuteczność pozwoliły rywalom wywalczyć zasłużone zwycięstwo. Gratulacje dla Baniochy, a wszystkim kibicom dobrej woli dziękujemy za wsparcie przez cały sezon. W przyszłym roku nie pojawimy się w okręgówce, ale porażki bywają też nawozem sukcesu. Oby tak się stało w tym przypadku.

KTS Weszło 1:3 (1:1) Orzeł Baniocha

Gole: Michał Madej 27’(k.) – Kacper Ciesielski 31’, Piotr Bogacki 67’, Patryk Kościanek 78’

Skład KTS-u: Dominik Byszewski – Mateusz Klakla(75’ Piotr Poteraj), Aleksander Fogler, Daniel Kokosiński, Kacper Rałowiec – Gerard Boruń(66’ Krzysztof Bilski), Łukasz Kominiak(86’ Maciej Joczys) – Bartosz Januszewski(80’ Krzysztof Kondracki), Yudai Miyamoto, Daniel Ciechański – Michał Madej

Tabela

# Drużyna Bilans Bramki +/- Bramki Punkty
1 dark-logo Hutnik II Warszawa 12-0-1 47-12 35 36
2 dark-logo Sarmata Warszawa 10-2-1 36-17 19 32
3 dark-logo KTS Weszło Warszawa 10-1-2 69-15 54 31
4 dark-logo ŁKS Łochów 9-0-4 39-30 9 27
5 dark-logo Huragan II Wołomin 8-0-5 35-23 12 24
6 dark-logo Rozwój Warszawa 8-0-5 26-19 7 24
7 dark-logo Błyskawica Warszawa 7-2-4 38-33 5 23
8 dark-logo WKS Rząśnik 6-1-6 31-26 5 19
9 dark-logo SKP Korona Warszawa 4-1-8 31-36 -5 13
10 dark-logo GKS Dąbrówka 4-0-9 27-46 -19 12
11 dark-logo Grom II Warszawa 3-1-9 33-49 -16 10
12 dark-logo Wkra Pomiechówek 3-0-10 18-40 -22 9
13 dark-logo Rządza Załubice 3-0-10 12-45 -33 9
14 dark-logo Bednarska Warszawa 0-0-13 14-65 -51 0
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
player-left
player-right