player-left player-right
Drugi awans z rzędu? Jesteśmy w stanie to zrobić

Drugi awans z rzędu? Jesteśmy w stanie to zrobić

06 czerwca 2019, 19:38

DWA DNI. Tylko 48 godzin, a nawet bez małego haka, zostało do upragnionej fety, z szampanami, z kiełbaskami, z otwartym autokarem, a przede wszystkim – z wami. Aby wprowadzić was w nastrój tego święta, podsumowaliśmy cały sezon z Kamilem Pawlakiem. Architektem tego wspaniałego sezonu. 

Zaskoczyło cię coś w tym sezonie w B-klasie?

Niewiele rzeczy. Znałem tę ligę, realia niższych szczebli rozgrywkowych w Polsce, ale również poszczególnych przeciwników. Wiedziałem, z kim zagramy, spodziewałem się, jak ten sezon będzie wyglądać. Nie wiem czy można uznać to za zaskoczenie, ale cieszę się z dość równej formy naszej ekipy. Na przestrzeni meczów wyglądało to naprawdę nieźle. Co prawda nie utrzymaliśmy tego do końca, kiedy po wywalczeniu awansu i mistrzostwa nadszedł element rozluźnienia. I to tyle. Resztę zakładałem znacznie wcześniej.

Dołożę do tego jeszcze liczbę straconych bramek. Myślałem, że będzie ich zdecydowanie mniej. Nie sądziłem, iż przytrafi nam się takie spotkanie jak przeciwko Coco Jambo. Prowadzimy wieloma golami, nagle rywal wali nam trzy i wynik wygląda mniej korzystnie. Takich starć było więcej. Głupie błędy w końcówkach, dreptanie. Tylu doświadczonych zawodników w naszych szeregach powinno pomóc w utrzymywaniu rezultatów.

To rozluźnienie jest naszym największych mankamentem. Tak jak w ostatnim meczu derbowych z Marymontem. Wygrywamy 1-0, wszystko idzie w miarę dobrze i nagle tracimy koncentrację.

Trochę inaczej podeszliśmy do tego spotkania, w końcu wszystko, co do wywalczenia, zdołaliśmy już wywalczyć. Sama bramka dla przeciwników całkowicie przypadkowa. Marymont przez 90 minut dwa-trzy razy jakkolwiek nam zagroził. Kontrolowaliśmy mecz, ale tylko do trzydziestego metra przed bramką rywali. Graliśmy zbyt wolno, mało biegaliśmy – pewnie przez wysoką temperaturę. W moim odczuciu zanotowaliśmy bardzo słabe spotkanie.

No dobra, a twoim zdaniem – nasza największa wada, którą zdecydowanie trzeba wyeliminować przed następnym sezonem w Serie A?

Zbyt wolna gra w środku pola, bez dwóch zdań. Nasi środkowi pomocnicy za długo trzymają piłkę przy nodze, muszą szybciej podejmować decyzje. Przy niektórych meczach towarzyszył nam brak pomysłu na grę. Umówmy się – nasz pierwszy gol w ostatnią niedzielę nie był wytworem gry zespołowej, a przypadku. Nieudany przerzut, walka o piłkę w środku pola, jedno podanie i strzał z ponad trzydziestu metrów. Nie powinniśmy się z tej bramki cieszyć tak, jak z wypracowanej.

Twoim zdaniem to był nasz dobry rok pod względem gry? Czy oczekiwałeś nieco więcej?

Jestem zadowolony. Zrobiliśmy większość z tego, co założyliśmy na początku. Prawie zawsze panowaliśmy na boisku, wyglądaliśmy lepiej od rywali i mieliśmy zdecydowanie większe posiadanie piłki. Nie przegraliśmy żadnego spotkania, w siedemnastu zwyciężyliśmy. Założenia taktycznie przekładaliśmy z treningu na ligowe starcia, zdecydowanie na plus. Uważam, że każdy kolejny sezon będzie lepszy, a z tego, który już prawie za pasem, jestem naprawdę zadowolony.

Którego zawodnika byś wyróżnił?

Michał Madej. W każdym meczu, w którym grał, strzelał gola. Czasami otwierał wynik, zdobywał bardzo ważne bramki, dające prowadzenie. Był naturalnym liderem. Jeśli chodzi natomiast o drugą część sezonu, wskazałbym Damiana Sawickiego. Ściągnęliśmy go w zimie z Coco Jambo i bardzo szybko pokazał, że będzie u nas ważną postacią. W ostatnich dwóch kolejkach podarował nam cztery punkty. Najpierw jego gol przesądził o losach spotkania przeciwko Wesołej, a tydzień później zrobił to samo z Marymontem. Na pewno na wyróżnienie zasługuje cała drużyna, każdy dołożył swoją małą lub większą cegiełkę do sukcesu.

Który z przeciwników przysporzył nam najwięcej problemów?

Najciężej grało nam się z zespołami, których nie zdołaliśmy pokonać, to jasne. Źle podeszliśmy do obu spotkań, ze zbyt dużym rozluźnieniem. Na odprawie nie postawiliśmy na koncentrację i wyszło, jak wyszło. Najlepszy rywal? KS Wesoła. Na 99% awansują do A-klasy razem z nami. Mają kilku fajnych chłopaków, ale ich bardzo dużym atutem jest gra ciałem i ogólnie fizyczność.

W trakcie sezonu wypadło wielu zawodników, niektórzy na krócej, niektórzy na dłużej, jak Michał Madej czy Kacper Korona. Z tym też mieliśmy duży problem.

Nawet przy 40-osobowej kadrze czasami był problem z ułożeniem jedenastki. Raz się nawet zdarzyło, że wypadło dziesięciu zawodników. Ale kombinowaliśmy. Wrzuciliśmy Olka Foglera do środka pola – dał radę. Osiemnastka na mecz zawsze była, ale tych kontuzji musi być mniej za kilka miesięcy. A jeżeli nie, to i tak sobie poradzimy. W końcu urazu są nieodłącznym elementem piłki nożnej. Różne absencje typu wyjazdy rodzinne, służbowe i tak dalej. Braliśmy to pod uwagę już kilka miesięcy wcześniej. Trudno oddać się całkowicie B-klasie.

Jako trener KTS-u pracujesz rok z hakiem, teraz z odrobiną doświadczeń powiedz, co cię najbardziej zdziwiło w organizacji?

Na początku były nabory. Trzy edycje, przyszło sporo osób, kilka odrzuciliśmy, kilka przyjęliśmy i potem ogłosiliśmy treningi. Odbywały się one w okresie mistrzostw świata i wakacji, więc chodziło na nie bardzo mała liczba zawodników. Czasami naliczyliśmy pięciu, później sześciu. Te jednostki na początku wyglądały trochę śmiesznie. Teraz wyglądają one o niebo bardziej profesjonalnie. Wtedy, w czerwcu, jeszcze nie wiedziałem, czego mam się spodziewać. Frekwencja była jaka była, nie graliśmy żadnych sparingów. Czekaliśmy na przyszłość. Z perspektywy czasu uważam, że wyklarowała się naprawdę świetna drużyna ludzi ambitnych. Przez ani jedną sekundę nie miałem przeczucia, iż ten projekt nie wyjdzie. Od początku myślałem pozytywnie. Czasami podczas tych pierwszych treningów przychodził moment zwątpienia u zawodników: „Trenerze, coś jest nie tak, skoro mamy tylko pięciu chłopaków na boisku”. Wiedziałem, że damy radę. Wystarczyło poczekać na koniec MŚ i wakacji.

W sierpniu przeżyliśmy miłą, choć krótką, przygodę z Pucharem Polski. Awansowaliśmy do trzeciej rundy, w której odpadliśmy, nie będąc zespołem zdecydowanie słabszym. Można to nazwać sukcesem.

Tak, ale zdecydowanie większym osiągnięciem jest awans do A-klasy. To był długi proces. Pierwsze spotkanie w PP – przeciwko KS Konstancin – dało nam dużo pewności siebie. Ten zespół grał wyżej od nas a i tak zdołaliśmy ich wyeliminować. W trzeciej serii gier zostaliśmy wyeliminowani, lecz chłopaki nie podchodzili do tego negatywnie. Wówczas zauważyliśmy, iż mistrzostwo B-klasy jest naszym obowiązkiem.

Jakie pozycje będzie trzeba wzmocnić przed następnym sezonem?

Po pierwsze: poziom A-klasy nie jest wyższy od poziomu B-klasy, więc nie nastawiam się na znacznie lepszych przeciwników. Znajdą się dwie-trzy drużyny, z którymi przyjdzie nam rywalizować o awans, tak jak i w tym roku z KS Wesołą i GKP Targówek. Chcemy ściągnąć kilku chłopaków, przede wszystkim po to, aby zwiększyć rywalizację na niektórych pozycjach. Nawet z obecnym składem udałoby nam się wygrać A-klasę, ale i tak wzmocnimy pewne formacje. Choćby po to, aby teoretycznie podstawowi zawodnicy nie myśleli, że co tydzień będzie na nich czekać miejsce w pierwszej jedenastce.

Tak naprawdę dokonaliśmy już pierwszych transferów. Obaj zawodnicy w klubie stawili się dopiero trzy tygodnie temu. Jeden z nich zdołał podbić serca kibiców z całej Polski. Czego spodziewałeś się po tych chłopakach z Kongo?

Niczego. Nie miałem żadnych informacji, nie otrzymałem żadnego filmiku z ich zagraniami. Mało kto ich widział. Na pewno jest to wzmocnienie. Zarówno Fundambu, jak i Otaka. U Merveille’a może podobać się jego ciąg do gry. Ciągle chce mieć piłkę przy nodze. Z drugiej strony wszyscy wiemy, że ma wiele rzeczy do poprawy. Fizyczność, to jasne, ale też koordynację, malutkie techniczne niuanse. Na plus jego chęć i duży luz na boisku. Aristote widzę na razie na pozycji skrzydłowego, choć on wolałby występować na obronie. Z uwagi na braki taktyczne, na defensywę nie będzie rzucany, ale zobaczymy, co przyniesie okres przygotowawczy.

Fundambu nie boi się wziąć na siebie odpowiedzialności. Czasami podchodzi nawet na dwa metry do stopera, aby ją otrzymać. Ma fajną wizję gry. Jest otwarty, kreatywny. Dużo pracy przed nim, żeby wejść na wysoki poziom. Jeszcze nie widzę go w Ekstraklasie. Z taktyką akurat nie ma problemu. Dodatkowo świetnie wychodzi mu czysty odbiór futbolówki, coś, czym ja byłem osobiście zaskoczony. Ma zmysł do gry kombinacyjnej.

Najlepszy mecz w wykonaniu KTS-u?

Nie było żadnego takiego, z którego byłbym super-hiper zadowolony, w kilku mieliśmy naprawdę fajne momenty. Tak jak z Wesołą u siebie. Przede wszystkim wtedy, gdy wychodziliśmy na sztuczną trawę. Mogliśmy grać po ziemi, z dużą liczbą podań, czyli to, co ćwiczyliśmy na co dzień. Nieźle wystąpiliśmy przeciwko Coco Jambo na wyjeździe, z Interem Warszawa.

Robimy drugi awans z rzędu w następnym sezonie?

Uważam, że zdecydowanie jesteśmy w stanie.

 

 

Tabela

# Drużyna Bilans Bramki +/- Bramki Punkty
1 dark-logo ŁKS Łochów 6-0-0 25-13 12 18
2 dark-logo Huragan II Wołomin 5-0-1 22-7 15 15
3 dark-logo Rozwój Warszawa 5-0-1 16-6 10 15
4 dark-logo Hutnik II Warszawa 4-0-0 19-2 17 12
5 dark-logo KTS Weszło Warszawa 3-1-2 26-11 15 10
6 dark-logo Błyskawica Warszawa 3-1-1 15-13 2 10
7 dark-logo GKS Dąbrówka 3-0-3 14-22 -8 9
8 dark-logo Sarmata Warszawa 2-2-1 11-5 6 8
9 dark-logo WKS Rząśnik 2-1-2 12-10 2 7
10 dark-logo SKP Korona Warszawa 2-1-3 15-16 -1 7
11 dark-logo Grom II Warszawa 1-0-5 12-27 -15 3
12 dark-logo Wkra Pomiechówek 0-0-6 6-18 -12 0
13 dark-logo Bednarska Warszawa 0-0-5 9-28 -19 0
14 dark-logo Rządza Załubice 0-0-6 2-26 -24 0
player-left
player-right