player-left player-right
Lekceważy się przeciwnika wtedy, kiedy się pajacuje. My gramy do końca

Lekceważy się przeciwnika wtedy, kiedy się pajacuje. My gramy do końca

09 września 2020, 13:58

O rekordowej wygranej, wąskiej ławce rezerwowych, kolejnych wzmocnieniach kadry i szacunku do rywala porozmawialiśmy z trenerem KTS, Oskarem Śliwowskim.

 

W minioną niedzielę odnieśliście najwyższe zwycięstwo w oficjalnym spotkaniu w historii klubu. Niecodziennie wygrywa się 14:0, domyślam się, że to tak przyjemne, jak i dość dziwne uczucie?

Oskar Śliwowski: Powiem szczerze, że to bardzo przyjemnie uczucie. Jeszcze mi się nie zdarzyło w ligowym meczu o punkty wygrać z tak olbrzymią przewagą. Mam nadzieję, że to się jeszcze kiedyś wydarzy, ale podejrzewam, że nie będzie o to łatwo. Cieszę się, tym bardziej że nasi zawodnicy w większości też poczuli smak takiego zwycięstwa po raz pierwszy. Wysokie wyniki zdarzały się w sparingach, ale w oficjalnym meczu to absolutny rekord. Przy tym też trzeba oddać Coco Jambo, że to naprawdę nie była najsłabsza drużyna, z jaką graliśmy w lidze. 14:0 to olbrzymia różnica, ale wbrew pozorom nasi rywale prezentowali się dobrze fizycznie i próbowali grać z kontry, mieli też kilku zawodników, którzy potrafią grać w piłkę.

 

Jak widać – nie wystarczyło.

Zmierzam do tego, że rozmiar zwycięstwa to zasługa naszej drużyny, a nie wina rywali. Porównując ich chociażby do Dąbrówki, którą pokonaliśmy 9:0, to chłopaki w szatni zgodnie twierdzili, że Coco Jambo zaprezentowało się lepiej. My w niedzielę wyglądaliśmy bardzo dobrze i dlatego tak wysoko wygraliśmy.

 

Co czuje trener, który obserwuje mecz, w którym jego zespół serwuje rywalom taki pogrom? Nie jest to trochę nudne? 

To na pewno przyjemne patrzeć na to jak zawodnicy na boisku strzelają gola za golem, ale z drugiej strony mecz sprzed tygodnia z Koroną Warszawa, który wygraliśmy 3:0, na pewno był bardziej emocjonujący i generował więcej życia na linii bocznej. Takie mecze są ciekawsze. Mecz z Coco Jambo był w zasadzie rozstrzygnięty po kilkunastu minutach, a z Koroną walczyliśmy do końca.

 

Oprócz tego, że osiągnęliście historyczny sukces, to odwracając trochę sytuację – czy takie mecze sportowo mają jakikolwiek sens? Dają coś drużynie na przyszłość?

Analizujemy każdy mecz na poniedziałkowym treningu, każdy z zawodników dzieli się swoimi przemyśleniami, ja także to robię. Teraz akurat była mała frekwencja, ponieważ zawodnicy odczuwają bóle stawów od treningów na sztucznej nawierzchni. Z mojego punktu widzenia jest jednak kilka minusów, które dostrzegłem w grze pomimo wysokiego zwycięstwa. To nie jest tak, że wygraliśmy 14:0 i mydlimy sobie oczy, że jest super. Cały czas szukamy elementów, które trzeba poprawić i podkreślamy to, co robimy dobrze. Tylko w ten sposób możemy zbudować naprawdę zwycięską drużynę, bo jak się okazuje, nawet przy dwucyfrowym wyniku można znaleźć minusy w grze zespołu.

 

Powiedział trener o niskiej frekwencji na treningu, a ja wrócę do niedzielnego meczu, kiedy to na ławce rezerwowych zasiadło tylko dwóch zawodników. To nie daje chyba zbyt dużego komfortu pracy?

To prawda, nie daje, ale cieszy to, że mamy wysoką jakość pierwszej jedenastki, która udowodniła, że nawet jak się ma dwóch rezerwowych to można pobić rekord i wygrać najwyżej w historii.

 

No tak, ale załóżmy pesymistycznie, że pojawia się jakiś uraz i trzeba zrobić trzecią zmianę. Co wtedy? Drużyna ma kłopoty i gra w osłabieniu. KTS ma problemy kadrowe, czy to jednorazowy przypadek?  

Na ostatnie problemy kadrowe złożyło się kilka czynników, między innymi wyjazdy zawodników i kontuzje. Mogę dziś zdradzić, że w tym tygodniu zgłaszamy trzech nowych piłkarzy, pozyskaliśmy między innymi stopera z juniorów Korony Kielce, Bartosza Gawlika, który zdobył z tą ekipą mistrzostwo Polski. Dołączy do nas także Patryk Aleksandrowicz, który podniesie naszą jakość ofensywną, ma na swoim koncie występy na poziomie II i III ligi, przez dziesięć lat grał też w Grecji. Będzie z nami także Kuba Rodek, który miał swoje momenty w juniorach i dobrze prezentuje się na treningach. Jeżeli chodzi zatem o kadrę, to cały czas ją poszerzamy.

 

Po meczu z Coco Jambo w komentarzach pojawiały się głosy, że wynik 14:0 to przesada, że tak się nie powinno traktować rywala. Jak pan się odniesie do takiego podejścia? Gra do końca to oznaka szacunku czy upokarzanie przeciwnika?

Nie no, nie mogę się zgodzić z takimi komentarzami i widocznie piszą je osoby, które nigdy w życiu nie uprawiały sportu. Nasi piłkarze są ambitni, szanują swoich rywali, ale chcą wygrywać i zdobywać jak najwięcej bramek. Po meczu przybiją sobie piątkę, ale na tym polega sportowa rywalizacja. Moim zdaniem lekceważy się przeciwnika, wtedy, kiedy pajacuje się na boisku i nie daje z siebie wszystkiego do ostatniej minuty. W mojej ocenie jak jest się zmobilizowanym przez pełne 90 minut i chce się wygrać mecz jak najwyżej, to właśnie tym oddaje się szacunek rywalowi. To esencja sportowej rywalizacji.

fot. Paweł Maul Fotografia

 

Tabela

# Drużyna Bilans Bramki +/- Bramki Punkty
1 dark-logo KTS Weszło Warszawa 4-0-0 29-0 29 12
2 dark-logo ŁKS Łochów 4-0-0 16-2 14 12
3 dark-logo SKP Korona Warszawa 3-0-1 16-6 10 9
4 dark-logo WKS Rząśnik 3-0-1 13-6 7 9
5 dark-logo Błyskawica Warszawa 2-1-1 10-9 1 7
6 dark-logo Wkra Pomiechówek 2-0-2 8-11 -3 6
7 dark-logo Huragan II Wołomin 1-2-1 11-9 2 5
8 dark-logo Rządza Załubice 1-1-2 9-10 -1 4
9 dark-logo Rozwój Warszawa 1-1-2 4-5 -1 4
10 dark-logo Dąb II Wieliszew 1-1-2 9-8 1 4
11 dark-logo Madziar Nieporęt 1-0-2 7-7 0 3
12 dark-logo GKS Dąbrówka 1-0-3 2-20 -18 3
13 dark-logo Coco Jambo Warszawa 0-0-3 1-25 -24 0
14 dark-logo Bednarska Warszawa 0-0-4 5-22 -17 0
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
player-left
player-right