player-left player-right
Mamy duże możliwości

Mamy duże możliwości

12 sierpnia 2019, 17:54

Dla Mateusza Oszusta ostatni rok był szalony. Praca w Legii, w Wiśle Płock, ale i tak najciekawiej działo się w sierpniu 2018. Tak się złożyło, że już w pierwszym oficjalnym meczu KTS-u Weszło napisaliśmy fajną historię. Awans do trzeciej rundy Okręgowego Pucharu Polski, którego nie udałoby się osiągnąć bez Oszusta. On dał czadu w serii rzutów karnych. A teraz o tym wydarzeniu z nami porozmawiał. 

Ile razy w swojej seniorskiej karierze uczestniczyłeś w seriach rzutów karnych?

Oj, powiem, że nie za wiele. Z głowy nie podam dokładnej liczby, ale na pewno jest ona mniejsza niż dziesięć.

W takim razie sądzisz, że ta sprzed roku, w drugiej rundzie Pucharu Polski, była w twoim wykonaniu najbardziej udana?

Może nie najbardziej udana, ale z pewnością najbardziej spektakularna. Ciężko mówić o udanych bądź nieudanych interwencjach w seriach „jedenastek”. Tu jednak bramkarz potrzebuje odrobinę szczęścia, bez tego się nie obejdzie. Umiejętności można wykorzystać, ale bez farta nie wyjdzie. Tamte rzuty karne przyniosły największy szum medialny, to z pewnością.

Trzecią rundę, z punktu widzenia całej drużyny KTS-u, można nazwać sukcesem?

Zdecydowanie tak. Pokonaliśmy zespół, który w teorii był od nas silniejszy. Grał w wyższej lidze, miał zgranych zawodników. Z drugiej strony uważam również, iż mogliśmy zajść dalej. Tak naprawdę splot niefortunnych zdarzeń zaważył nad tym, że odpadliśmy już w trzeciej rundzie turnieju. Z Promnikiem Łaskarzew nie zasłużyliśmy na porażkę. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy powalczyć wyżej. Tym bardziej, że następne zespoły też nie wyglądały na takie, które były zdecydowanie poza naszym zasięgiem.

W końcówce meczu drugiej rundy zeszło z nas powietrze. Wówczas miałeś ręce pełne roboty.

Z tego, co pamiętam, faktycznie tak było. KS Konstancin nas przycisnął w ostatnich minutach, ale my graliśmy pierwszy oficjalny mecz w historii. Jedni trenowali regularnie, drudzy nie, a inni to w ogóle zostali dołączeni do kadry dzień czy dwa przed spotkaniem w pucharze. Trudno się dziwić przebiegowi wydarzeń. Gdybyśmy byli dobrze przygotowani motorycznie, każdy następny mecz wyglądałby lepiej.

W tym roku zajdziemy dalej?

Bez dwóch zdań. Drużyna jest mocniejsza, a przede wszystkim dużo bardziej zgrana. Chłopaki pracują regularnie od jakiegoś czasu. W środę wyjdą w pełnym składzie. Apetyty rosną.

Zawsze zastanawiałem się, co bramkarze myślą na chwilę przed rzutem karnym. Zakładam, że nie robiłeś analizy jedenastek KS Konstancin, więc jak do nich podchodziłeś?

Ja akurat jestem z tych bramkarzy, którzy za dużo myślą przed strzałami z „wapna”. W tamtym momencie po głowie krążyło mi wiele opcji. Zazwyczaj ta, którą przygotowałem przed meczem, nie dochodzi do skutku. Sprawdzam, jak wyglądają rzuty karne pod kątem statystycznym. Gdzie strzela się najwięcej, zwłaszcza w niższych ligach. Nigdy tego nie przestrzegałem. I to był błąd. Dopiero na koniec serii w tym zeszłym roku przypomniałem sobie o tych planach i wdrożyłem je w życie. Na początku nie zanosiło się, abym w ogóle poszedł w stronę, w którą leciała piłka, a co dopiero takowe uderzenie obronić.

Myślisz, że z czego wynika to zbyt długie myślenie u ciebie?

Ciężko powiedzieć. Gdybym wiedział, to pewnie teraz grałbym kilka lig wyżej. Zawsze plułem sobie w brodę, że nie obroniłem jakiegoś rzutu karnego. Przecież wiedziałem, w którą stronę pójdzie piłka. A rzucałem się w drugą.

Jesteś osobą, która do futbolu podchodzi od statystycznej strony?

Tak, szczególnie do piłki. Ale w niektórych momentach decyduje serce.

No i te statystyki dały awans KTS-owi do trzeciej rundy w zeszłym sezonie.

One często pomagają. Teraz, pracując w Ekstraklasie, nabrałem do tego pewnego dystansu. Statystyki mogą być pomocne, ale czasami i mylne. Nie rozwiążą problemu. „Moneyball” było w baseballu, a w futbolu ten pomysł jeszcze czeka na to, by wypalić.

Wrócisz kiedyś do KTS-u?

Nie wiem, czy trener podchodzi do tego w ten sam sposób, ale ja dalej się czuje zawodnikiem KTS-u. Śledzę wyniki, terminy treningów. Jeżeli któryś z nich pokryje się z moim dniem wolnym, zespół może liczyć na moją obecność. Trudno będzie zapracować na miejsce w pierwszym składzie, teraz chłopaki trenują, ale w razie potrzeby posiedzę na ławce. Z chęcią wrócę.

Michał Madej powiedział, że KTS jest nieprzewidywalny.

Michał Madej to jest dopiero nieprzewidywalny.

To też.

Można tak powiedzieć, ale działa to w dwie strony. Mamy duże możliwości. Czasami przychodzi słabsze spotkanie i nie wiemy, skąd się ono bierze. Tak było w zeszłym sezonie. Poziom treningów jest wysoki. Kwestia koncentracji, przełożenia tego na mecz.

Czyli w środę KTS pokonuje Bednarską?

 O tym jestem przekonany. 


fot. FotoPyk / 400mm.pl

Tabela

# Drużyna Bilans Bramki +/- Bramki Punkty
1 dark-logo Hutnik II Warszawa 12-0-1 47-12 35 36
2 dark-logo Sarmata Warszawa 10-2-1 36-17 19 32
3 dark-logo KTS Weszło Warszawa 10-1-2 69-15 54 31
4 dark-logo ŁKS Łochów 9-0-4 39-30 9 27
5 dark-logo Huragan II Wołomin 8-0-5 35-23 12 24
6 dark-logo Rozwój Warszawa 8-0-5 26-19 7 24
7 dark-logo Błyskawica Warszawa 7-2-4 38-33 5 23
8 dark-logo WKS Rząśnik 6-1-6 31-26 5 19
9 dark-logo SKP Korona Warszawa 4-1-8 31-36 -5 13
10 dark-logo GKS Dąbrówka 4-0-9 27-46 -19 12
11 dark-logo Grom II Warszawa 3-1-9 33-49 -16 10
12 dark-logo Wkra Pomiechówek 3-0-10 18-40 -22 9
13 dark-logo Rządza Załubice 3-0-10 12-45 -33 9
14 dark-logo Bednarska Warszawa 0-0-13 14-65 -51 0
player-left
player-right