player-left player-right
Ta drużyna jest nieobliczalna

Ta drużyna jest nieobliczalna

07 sierpnia 2019, 14:40

Rok temu, jako zupełnie nowa drużyna na rynku potrafiliśmy dojść do trzeciej rundy mazowieckiego Pucharu Polski. Zabrakło odrobiny szczęścia, lepszej skuteczności, a bylibyśmy w czwartej. Teraz nikt nie ukrywa, że jesteśmy o wiele mocniejsi i ugramy więcej. Nasze pucharowe zmagania zaczniemy za tydzień, od drugiej rundy i spotkania przeciwko Bednarskiej Warszawa. Z tej okazji zamieniliśmy kilka słów z kapitanem KTS-u, Michałem Madejem. 

Uważasz, że rok temu w Pucharze Polski zrobiliśmy wynik ponad stan?

Nie. Wygraliśmy z drużyną, która spadła z okręgówki w słabym stylu. KS Konstancin zrobił tam bardzo mało punktów. Później z Łaskarzewem mecz był trudniejszy, ale równy. Wyglądali lepiej niż nasi poprzedni rywale. Zarówno my, jak i Promnik mieliśmy sytuacje i tu zadecydowała dyspozycja dnia. Ja też mogłem wykorzystać, co miałem i padłby remis 3:3. W pierwszej rundzie wygraliśmy dzięki walkowerowi. Ciężko powiedzieć, ale uważam jednak, że nie zrobiliśmy wyniku ponad stan. Po spotkaniu z Promnikiem byliśmy zawiedzeni, pomimo tego, że nie wyglądaliśmy dobrze.

Chodzi mi bardziej o to, że w tamtych meczach KTS raczkował i to mogło wpłynąć na odbiór wyników.

Wiadomo, nie wiedzieliśmy, czego mamy się spodziewać itd. Tak jak mówiłem – w obu spotkaniach graliśmy jak równy z równym. Nie nastawialiśmy się na jak najdalsze dojście w pucharze, wszystko było dla nas zagadką. Chodziło nam o wygranie ligi. Taki cel założyliśmy od początku. Przeciwko Łaskarzewowi mieliśmy słabą ławkę, siedzieli na niej nowi zawodnicy, którzy dopiero co do nas dołączyli. Pora meczu – środa, godzina 17 – zrobiła swoje.  Nie mogliśmy na wszystkich liczyć.

Czego nam zabrakło, żeby przejść zespół Promnika?

Skuteczności. To też jest tak, że drużyna, która funkcjonowała w tamtym momencie dwa miesiące grała z zespołem z okręgówki. Przy równych umiejętnościach czy nawet lepszych u nas, oni są zgrani i mają doświadczenie, a także dopracowane stałe fragmenty gry, po których straciliśmy chyba wszystkie trzy bramki. Nagle prowadząc 1:0 nie utrzymujemy założeń, dostaliśmy trzy gole w plecy i potem musieliśmy cofnąć. Szkoda tej poprzeczki w 93. minucie, wtedy padłby remis.

Wszystkie sparingi i początek ligi graliśmy praktycznie tym samym składem. Tamta kadra była o wiele słabsza od tej, którą mamy teraz. Myślę, że dzisiaj z Promnika nie byłoby co zbierać. Wtedy notorycznie dochodzili do nas nowi zawodnicy, w tym Olek Fogler i Maciek Joczys. Z tyłu mieliśmy coś wybronić, a z przodu może „Mejdi” coś strzeli. Wtedy jeszcze Michał Kropiewnicki był w świetnej formie i my mieliśmy to ciągnąć. Łaskarzew tamten mecz po prostu „przepchnął”. Tak jak na przykład my przeciwko GKP Targówek czy KS Wesoła.

Pewnych rzeczy w piłce nie przeskoczysz. Nie przeskoczysz tego, że nie jesteś doświadczony. Nie przeskoczysz tego, że nie masz wyćwiczonych stałych fragmentów gry. Co z tego, nawet jeśli trener powie ci przed spotkaniem:

– Ej, gramy na krótki słupek, tam ma być Joczys, Madej i Fogler, kogoś na pewno trafi.

No nie. Jeżeli nie wytrenujesz tego, to nie wiesz, kiedy wbiec. Tak samo z doświadczeniem. Tego zabrakło nam jako drużynie, bo nie indywidualnie.

Uważam, że ta trzecia runda i tak była sukcesem.

Powiem więcej. Po wyeliminowaniu Promnika bylibyśmy w czwartej rundzie, gdzie czekałaby na nas Walka Kosów. Chłopaki z Łaskarzewa nie dojechali wówczas na to spotkanie, ich rywale dostali walkower. W tamtym okresie Puchar Polski był dla nas utrapieniem, tak samo jak dla zawodników Promnika, którzy musieli dojeżdżać kilkadziesiąt kilometrów. W pierwszej rundzie dostajesz walkower, w drugiej tak samo, w trzeciej i czwartej trafiasz na słabych przeciwników i potem zostają ci tylko drużyny z okręgówki. I jesteś bardzo wysoko. Nie wiem jak będzie w tym roku. Na pewno jest inaczej. Mamy szerszą kadrę i chcemy zajść jak najdalej. Może okazać się, że ekipa z wyższej ligi nie zbierze ludzi w którąś środę i wygramy walkowerem. Komu zależy, ten może naprawdę dużo ugrać.

Gdzie jest nasz sufit?

Nie wiem. Tak na dobrą sprawę, sparingi nie dały mi żadnej odpowiedzi. Byłem na meczach z PKS-em Radość, z Mazurem Radzymin i Unią Ciechanowice. To jest niemożliwe, że przyjeżdża do nas drużyna z okręgówki, która wychodzi bez połowy składu, my też wychodzimy bez większości z podstawowej jedenastki i wygrywamy z nimi 16:1.

Zagrały trzy osoby z naszej galowej jedenastki.

No dokładnie. Albo teraz graliśmy z Unią, czwartoligowcem, nas było 13, ich 22i nagle zwyciężamy 2:0. Nie wiem, co się dzieje. Nie możemy popaść w samozachwyt. Chcę, żebyśmy przed ligą zeszli na ziemię. Dlatego nie mogę ocenić, gdzie leży nasz sufit. Ta drużyna jest nieobliczalna. Najpierw faworyta do awansu pokonamy 7:0, a potem z ekipą z dołu tabeli zremisujemy. Celujemy w promocję i zajście jak najdalej w Pucharze Polski.

Wyjdziesz od pierwszej minuty z Bednarską?

Cztery miesiące jestem bez gry. Pracując ostatnie cztery tygodnie z fizjoterapeutą i biegając czujesz inne zmęczenie niż na boisku. Spokojnie na koniec sierpnia będę w optymalnej formie.

SIEDEM DNI DO MECZU Z BEDNARSKĄ

fot. FotoPyk/400mm.pl

Tabela

# Drużyna Bilans Bramki +/- Bramki Punkty
1 dark-logo Hutnik II Warszawa 12-0-1 47-12 35 36
2 dark-logo Sarmata Warszawa 10-2-1 36-17 19 32
3 dark-logo KTS Weszło Warszawa 10-1-2 69-15 54 31
4 dark-logo ŁKS Łochów 9-0-4 39-30 9 27
5 dark-logo Huragan II Wołomin 8-0-5 35-23 12 24
6 dark-logo Rozwój Warszawa 8-0-5 26-19 7 24
7 dark-logo Błyskawica Warszawa 7-2-4 38-33 5 23
8 dark-logo WKS Rząśnik 6-1-6 31-26 5 19
9 dark-logo SKP Korona Warszawa 4-1-8 31-36 -5 13
10 dark-logo GKS Dąbrówka 4-0-9 27-46 -19 12
11 dark-logo Grom II Warszawa 3-1-9 33-49 -16 10
12 dark-logo Wkra Pomiechówek 3-0-10 18-40 -22 9
13 dark-logo Rządza Załubice 3-0-10 12-45 -33 9
14 dark-logo Bednarska Warszawa 0-0-13 14-65 -51 0
player-left
player-right