Powrót

"Budujemy zespół, który chce prowadzić grę." Rozmowa z Wiktorem Lachem, drugim trenerem KTS Weszło.

Udany start rundy, widoczny progres w grze i jasno określony kierunek rozwoju. O kulisach pracy sztabu, analizie rywali i mocnych stronach zespołu rozmawiamy z Wiktorem Lachem.

4/14/2026

2 min czytania

"Budujemy zespół, który chce prowadzić grę." Rozmowa z Wiktorem Lachem, drugim trenerem KTS Weszło.

Trenerze, za nami bardzo udany początek rundy wiosennej 12 punktów w 5 meczach to świetny wynik. Na co położyliście największy nacisk w przygotowaniach, żeby wejść w rundę z taką formą?

Tak, początek rundy był naprawdę udany. Szczególnie jeżeli byśmy wzięli pod uwagę pierwsze cztery kolejki. Okres przygotowawczy w zimę jest dość długi, dlatego mieliśmy dużo czasu na kompleksowe przygotowanie zespołu. Jednak jeżeli miałbym coś wyróżnić to chyba nacisk na trening formacyjny oraz zindywidualizowanie obciążeń motorycznych.

Od początku rundy KTS wygląda bardzo dobrze przy stałych fragmentach gry. Czy można powiedzieć, że to obecnie jedna z najmocniejszych stron zespołu?

Jeżeli chodzi o stałe fragmenty gry to musielibyśmy je podzielić na te w fazie atakowania i bronienia. Z tymi drugimi mieliśmy problem na początku sezonu, jednak z kolejki na kolejkę zespół wyglądał w tej kwestii coraz lepiej i można uznać, że na ten moment jest to dość stabilny element gry KTS-u. Z kolei jeżeli chodzi o atakowanie to mimo, że nie jesteśmy najwyższym zespołem cieszymy się, że jesteśmy również groźni w tym elemencie.
 
Jakie są dziś największe atuty drużyny, a nad czym wciąż musicie najmocniej pracować?

Zespół był i jest budowany pod kątem prowadzenia gry i myślę, że jest to widoczne na boisku. Jednak większość bramek pada po fazach przejściowych. Chcemy również rozwijać się w tym elemencie jeżeli chodzi o niwelowanie zagrożenia po stracie piłki i jak jest to możliwe wyprowadzając atak szybki.

Jak wygląda podział obowiązków w sztabie szkoleniowym KTS Weszło? Za jakie obszary odpowiada trener na co dzień?
 

Sztab składa się z I Trenera, II Trenera, Trenerów o specjalizacji motorycznej, bramkarskiej oraz fizjoterapeuty i kierownika. Podział obowiązków jest dość klasyczny. Każda z wyżej wymienionych osób ma bogate doświadczenie jak na ten poziom rozgrywkowy i swój przysłowiowy ogródek do ogarnięcia w postaci analizy, planów, pracy na boisku i dokumentacji. Wszystkiemu przykład daje i nadzoruje Trener Ryczkowski. Jeżeli chodzi o moją osobę to najważniejszą kwestią jest wsparcie całego procesu treningowego jak i jego przygotowanie. Do tego dochodzi analiza statystyczna, SFG czy podczas dnia meczowego analiza na żywo.

Co jest kluczowe w analizie przeciwnika? Na ile dobrze przygotowany plan może wpłynąć na przebieg meczu?

W analizie przeciwnika najważniejszy jest nasz model gry, który zakłada pewne zmienne zachowania w zależności od tego jak chce grać drużyna przeciwna. Mimo, że rywalizujemy w IV lidze to na Mazowszu jest naprawdę wysoki poziom i nie ma co ukrywać, że każdy zespół szuka swoich szans w słabościach u rywala także analiza jest bardzo ważną kwestią jeżeli chodzi o przygotowanie do meczu.

Jak wygląda współpraca na linii pierwszy trener – asystent? Z Łukaszem Ryczkowskim współpracuje trener już od kilku lat, można powiedzieć, że dobrze się uzupełniacie?
 

Ogólnie jeżeli chodzi współpracę z I Trenerem z perspektywy asystenta to chyba najważniejszą kwestią jest poznanie jakie ma spojrzenia na piłkę nożną i oczekiwania. Jeżeli są one spójne ze swoimi przekonaniami to jest dużo łatwiej o dobrą współpracę. Mam nadzieję, że taka ona jest, ale o ocenę to już byłoby trzeba pytać Trenera Ryczkowskiego. Po kilku wspólnie spędzonych sezonach najważniejsze dla mnie jednak jest to, że kolejny zawsze był krokiem do przodu.

Za niecałe dwa tygodnie gramy na wyjeździe z Victorią Sulejówek, czy to spotkanie będzie miało dla trenera szczególne znaczenie? Był trener związany przez ponad 10 lat z drużyną z Sulejówka.

Jest to szczególne dla mnie miejsce właśnie przez pryzmat 10 lat, które tam spędziłem. Jeżeli chodzi o sam mecz to chyba jednak fakt, że zagrają ze sobą czołowe drużyny w lidze powoduje wystarczające napięcie. Na pewno pojawią się emocje, ale póki co koncentrujemy się na najbliższym rywalu i meczu u siebie.

W najbliższą sobotę wracamy na stadion przy Marymonckiej na mecz z Mszczonowianka Mszczonów. Czy chciałby trener coś przekazać kibicom przed tym spotkaniem?
 

Zrobimy wszystko co w naszej mocy żeby wrócić na zwycięskie tory i mamy nadzieję że stanie się to właśnie w najbliższym domowym meczu na Marymonckiej 42.


Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.